Skip to main content

Wieloznaczny obraz obrońcy sądowego w sprawach karnych. Dobry Adwokat Gdańsk Sprawy Karne

Podzielę się moim punktem widzenia na temat roli obrońcy. I nie, nie będzie o wynagrodzeniu bo to zawód zarobkowy jak każdy inny. Ale w zależności od potrzeby Czytelnika, zapewne każdy inaczej rozumie rolę obrońcy w procesie karnym, karnoskarbowym czy wykroczeniowym.

Z autopsji poznałem już, że ludzie mają w tym zakresie różne oczekiwania. Inne potrzeby ma klient, przeciwko któremu prokuratura wszczęła już postępowanie, stawiając zarzuty i stosując środek zapobiegawczy (albo występując do Sądu Rejonowego o tymczasowe aresztowanie). Inne oczekiwania ma pokrzywdzony, który dąży do osądzenia, skazania sprawcy oraz jeżeli to możliwe uzyskania satysfakcji w postaci odszkodowania i zadośćuczynienia. Jeszcze inaczej rolę obrońcy widzi postronny obserwator, którego zdarzenie zbulwersowało lub zaciekawiło i jest zainteresowany, czy ustalona zostanie osoba za nie odpowiedzialna (nazwę go dalej „opinią publiczną”).

Przyznaję, że z perspektywy obrończej, najczęściej spotykam się z sytuacjami, w których, po ocenie dowodów, z dużym prawdopodobieństwem mogę przypuszczać, że na uniewinnienie klient liczyć nie powinien, a mimo wszystko oczekuje, że wyjdzie z procesu bez szwanku, bo obrońca go za wszelką cenę na przekór wszystkiemu „wyciągnie”.

Zdarza się, że okoliczności faktyczne spraw są wstrząsające, a opinia publiczna, szczególnie media, śledzą uważnie cały przebieg procesu, zachowanie i twierdzenia oskarżyciela oraz linię obrony i twierdzenia obrońcy. Nieraz w takich sprawach pojawiają się oceny pejoratywne o obrońcy – „Dlaczego w ogóle broni takiego klienta? przecież to niegodne i oczywiste, że powinien zostać skazany i surowo, przykładnie ukarany, bo tego wymaga sprawiedliwość”. Gorąco przestrzegam przed tego typu ocenami, które są wyrazem wybiórczego pojmowania roli obrońcy oraz celów procesu karnego.

Zdaję sobie sprawę, że wieloznaczny (zarówno pozytywny oraz negatywny) obraz obrońcy, w dużej mierze wynika z rodzaju prowadzonych spraw. Automatycznie czujemy ostrożność i niechęć wobec osób, które siedzą obok oskarżonych o zabójstwa, gwałty, rozboje, porwania, spowodowanie wypadku śmiertelnego w stanie nietrzeźwości etc. To normalny odruch człowieka, czującego bliskość pewnego rodzaju zagrożenia i zachwianie równowagi swojego poczucia bezpieczeństwa. Pojawia się pokusa skrótowego utożsamiania obrońcy ze złem, przykrością, żalem, krzywdą, która została wyrządzona wskutek zachowania oskarżonego.

W tym miejscu chciałbym, byś zwolnił w maratonie pochopnie skazujących myśli i nigdy więcej nie czynił powtórki wydarzeń rewolucji francuskiej, kiedy to z łatwością toczyły się głowy – nie ważne czyje, byle się w imię sprawiedliwości toczyły.

Cel procesu karnego

Nie jest możliwe zrozumienie pracy i roli obrońcy bez zrozumienia zasadniczo, do czego zmierza cały proces karny. Co robi prokurator? Co robi sąd? Co robi obrońca oskarżonego?

Art. 2 § 1 k.p.k. podkreśla, że postępowanie jest tak kształtowane, aby: 1) sprawca przestępstwa został wykryty i pociągnięty do odpowiedzialności karnej a osoba niewinna nie poniosła tej odpowiedzialności i 2) zostały trafnie zastosowane środki przewidziane w prawie karnym. Art. 297 § 1 k.p.k. rozwija powyższe wskazując, że celem postępowania przygotowawczego jest 1) ustalenie, czy został popełniony czyn zabroniony i czy stanowi on przestępstwo, 2) wykrycie i w razie potrzeby ujęcie sprawcy oraz 4) wyjaśnienie okoliczności sprawy, w tym ustalenie osób pokrzywdzonych i rozmiarów szkody.

Zatem – sprawy karne, karnoskarbowe i wykroczeniowe generalnie zmierzają od początku do końca w jednym głównym kierunku – do ustalenia czy popełniony został czyn zabroniony oraz czy stanowi przestępstwo i kto je popełnił, a jeżeli tak, to pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej przez zastosowanie kar, środków karnych i innych środków. Nad powyższym króluje zasada wynikająca z art. 4 k.p.k. „Organy prowadzące postępowanie karne są obowiązane badać oraz uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na korzyść , jak i na niekorzyść oskarżonego”.

Podsumowując, kodeksowo wszystko wygląda elegancko. Organy ścigania oraz sąd karny uwzględniają wszystkie okoliczności, fakty i dowody, zarówno przemawiające za skazaniem oraz te przemawiające za uniewinnieniem, a obrońca jest tylko po to, aby dla nieobeznanego w prawie oskarżonego poprawnie i elokwentnie formułować wniosek w mowie końcowej o uniewinnienie albo umorzenie, tak?

Teoretycznie, bo w praktyce wygląda to w ten sposób, że organ ścigania jest wyłącznie nastawiony na skazanie. Wszak występuje z aktem oskarżenia, potencjalnie jako wyspecjalizowany organ w prawie karnym, ocenił już wszystkie przesłanki, dochodząc do jedynego słusznego wniosku, że należy konkretną osobę skazać i ukarać, a nie ją uniewinniać. Nikt nie rozlicza oskarżycieli z ilości fajnie poprowadzonych i wyjaśnionych kompleksowo spraw umorzonych. Liczą się głośne procesy uwieńczone skazaniem. Niestety pokusa pójścia drogą na skróty i przyznania oskarżycielowi racji często dla sądu bywa nie do odparcia… I w tym miejscu, w tak ukształtowanym systemie pojawia się prawo do obrony i obrońca.

Dwa poziomy prowadzenia obrony karnej przez obrońcę

Uwzględniając zatem przepisy Kodeksu karnego i wskazane cele postępowania karnego, można rozgraniczyć zasadniczo dwie płaszczyzny stosowania prawa karnego:

1) w pierwszej kolejności organy ścigania oraz sąd karny ustala czy określone zachowanie (działanie albo zaniechanie w sytuacji obowiązku działania) jest czynem zabronionym opisanym w przepisach Kodeksu karnego. Ogólnie czy spełnione są znamiona przedmiotowe (sposób działania, czynność wykonawcza, podmiot przestępstwa) oraz podmiotowe (umyślność i zamiar czy nieumyślność).

Jeżeli zachowanie da się opisać za pomocą konkretnego artykułu i znamion, organ ścigania oraz sąd karny musi następnie ustalić, czy popełniony czyn zabroniony stanowi przestępstwo. O tym decyduje zaistnienie wszystkich przesłanek opisanych w art. 1 § 1-3 KK oraz nieistnienie sytuacji wyłączających bezprawność albo winę oskarżonego (m. in. art. 25, 26 i 31 KK). Czyn musi być zabroniony w konkretnym artykule KK lub innej ustawie, musi być zawiniony a jego społeczna szkodliwość musi być większa niż znikoma.

To na tej płaszczyźnie rozgrywa się procesowa batalia między oskarżycielem a obroną o to, czy uznać czyn za zabroniony karnie czy jednak, że niespełnione są znamiona podmiotowo-przedmiotowe i z tej racji należy umorzyć sprawę lub uniewinnić oskarżonego. To na tej płaszczyźnie, gdy jest oczywiste, że czyn oskarżonego stanowi czyn zabroniony, obrona szczególnie intensywnie poszukuje zaistnienia kontratypu obrony koniecznej, stanu wyższej konieczności lub niepoczytalności, bo mogą uniemożliwić skazanie oskarżonego, nakazując umorzenie postępowania albo uniewinnienie oskarżonego.

2) Druga płaszczyzna to kwestia wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy, które są konieczne, celem adekwatnego do stopnia społecznej szkodliwości czynu i pozostałych dyrektyw sądowego wymiaru kary, zastosowania kar, środków karnych, środka kompensacyjnego i innych możliwych do zastosowania dolegliwości.

Oskarżycielowi publicznemu niekoniecznie zależy, aby okoliczności i fakty łagodzące zostały w procesie ustalone, zaś sądowi karnemu mimo obowiązku, również niekoniecznie musi na tym zależeć, bo bez zbędnego prowadzenia dowodów, może zamknąć sprawę, wydać wyrok skazujący i wydać karę według swego uznania. Uzasadnienie zręcznie można wtedy dostosować pod przyjęte środki represji karnej. Tutaj obrońca ma za zadanie walczyć, aby każdy fakt mogący mieć znaczenie na wysokość kary (grzywny, ograniczenia wolności czy pozbawienia wolności albo nawet uzasadniający zastosowanie grzywny a nie pozbawienia wolności) był uwzględniony i wprowadzony do materiału dowodowego oraz ustaleń faktycznych.

Na tej płaszczyźnie obrońca zawsze intensyfikuje działania, aby sąd karny zastosował jak najmniej dolegliwe kary. Kiedyś usłyszałem od klienta, że łatwiej się płacze w ferrari dojeżdżając na dozór, niż w zakładzie karnym. Abstrahując od przyjętej formy wypowiedzi klienta, jej sens sprowadza się do jednego – im łagodniejsza dolegliwość, tym lepiej.

Sprawiedliwość proceduralna

Mając zatem na uwadze powyższe argumenty, zauważ, że udział obrońcy w procesie karnym wbrew pozorom, jest przywilejem i bezpiecznikiem organu ścigania oraz sądu karnego. Powiem więcej – każdemu sądowi powinno wprost zależeć, aby w sprawę został zaangażowany obrońca, co niestety nie zawsze jest możliwe z woli Sądu, bo regułą jest ustanawianie obrońców przez oskarżonych poprzez udzielanie upoważnień do obrony.

Obrońca swoją obecnością oraz zadaniem szczególnego dbania o wykazanie okoliczności i faktów przemawiających na korzyść podejrzanego/oskarżonego, kierunek uniewinnienia i wysokość stosowanych kar, legitymizuje postępowanie, odejmując z postępowania zarzut braku możliwości zabrania głosu, wyrażenia swojego stanowiska przez oskarżonego, zarzut braku wpływu na postępowanie i zarzut arbitralnego skazania, jak to bywało w czasach słusznie minionych.

Przyznaję to wprost, że nie zawsze rola obrońcy w sprawie karnej spotyka się z aprobatą sądów karnych. Bardzo często obrońca bywa traktowany jako szkodnik postępowania, niepotrzebne piąte koło u wozu, które można rugać, przestawiać, a wręcz czasami zwymyślać. Ale chcę, żebyś wiedział, że bycie obrońcą wymaga odwagi do stawienia czoła całej maszynerii państwowej, której zależy bardziej na skazaniu, niż na uniewinnieniu.

***

Wbrew pozorom, mimo różnic w modelu prawnym, bardzo polecam oglądanie dobrych filmów z kontekstem prawniczym. Rolę i model obrońcy doskonale pokazuje film z 1962 r. „Zabić Drozda”, prezentującego Atticusa Fincha, obrońcę lat 20 XX wieku w USA. Zamieszkiwał w Maycomb w południowym stanie Alabama. Przypadła mu rola obrony z urzędu Toma Robinsona, Afroamerykanina, który został oskarżony o gwałt Mayelli Violet Ewell, młodej białej dziewczyny.

Nigdy nie zapomnę sceny przed aresztem, gdzie przebywał oskarżony. Do aresztu zmierzała uprzedzona rasowo lokalna społeczność Maycomb, aby samodzielnie wymierzyć sprawiedliwość oskarżonemu, nie chcąc czekać nawet na zakończenie procesu. Jakież było zdziwienie ludzi i zarazem jeszcze większe oburzenie, niedowierzanie, połączone ze złością i agresją, kiedy przed aresztem czekał na nich siedzący w fotelu Atticus Finch, z bronią, nie pozwalając im dorwać się do klienta. Czy bronił tylko klienta? Nie. Bronił dwuwymiarowo – prócz obrony klienta przed rychłą śmiercią, bronił sprawiedliwości proceduralnej, bo każdy zasługuje na taki sam proces, który gwarantuje mu prawo podjęcia obrony, prawo zgłoszenia wniosków dowodowych oraz prawo wytłumaczenia sytuacji.

Taki powinien być dobry obrońca, niezależnie od systemu prawnego, w którym musi wykonywać zawód.

***

Jeżeli przedstawiono Tobie albo komukolwiek z osób Ci bliskich zarzuty albo gorzej, otrzymał/eś akt oskarżenia z Sądu i potrzebuje/sz pomocy obrońcy umów się na PORADĘ PRAWNĄ, a zanalizuję sprawę i przedstawię Ci prawne możliwości prowadzenia obrony w Twoim najlepszym interesie.